22 lipca 2014

ODDYCHAM INNYM POWIETRZEM... || BIAŁA SUKIENKA



Lipiec rządzi się swoimi prawami.

W lipcu budzi się we mnie buntownik. Nomada, który chciałby rzucić wszystko to, co nie zmieści się do jego plecaka, by tylko móc iść dalej. Przed siebie. Nie bacząc na "powinienem" i "muszę". Daleko, bez butów i w stronę słońca, które bezwstydnie bełkocze upite tanim winem. A może to Ty...

W lipcu spełniam śmiałe marzenia. O czarnym niebie usianym gwiazdami. O słodkim zapachu różowych malin i kwaśnym smaku borówek. O miękkiej poduszce z zielonej trawy. O spacerach po ciepłym, jasnym piasku. Krok za krokiem. Krok, a jakby kraj. Kontynent.

W lipcu oddycham pełniej i głębiej. Wolno wciągam do płuc inne powietrze...

Wszystko leży u mych stóp.
Czuję wdzięczność.

17 lipca 2014

JAK ZROBIĆ DZIURY NA KOLANACH? || KROK PO KROKU

Ten wpis (pierwszy [i pewnie ostatni] w historii bloga z cyklu DIY!) miał pojawić się ładny miesiąc temu, ale złośliwa karta ze zdjęciami zaginęła w czeluściach mojego gigantycznego pokoju. Szczęśliwie, gdzieś między prasowaniem spodni, a tańczeniem do tego kawałka, zguba wpadła w moje ręce. 

Ale od początku. Po tej stylówce zasypałyście mnie mejlami i wiadomościami z pytaniem o to, jak zrobić takie spodnie. A ponieważ w mojej szafie niemal wszystkie pary są już ostro podziurawione, zaprosiłam Was na wspólną demolkę jeansów. I tym sposobem miałam okazję poznać Patrycję i Klaudię. Dziewczyny przyniosły portki, a ja zabrałam się do akcji, przy okazji uwieczniając ten jakże skomplikowany proces. 

Zatem jeśli macie wolne 15 minut i chcecie uzyskać efekt na jeansach rodem z tego posta, poniżej znajdziecie 4 super proste kroki, jak zrobić idealne dziury na kolanach. 

Miłego darcia i prucia. :)

09 lipca 2014

SIŁA WSPOMNIEŃ || NEONOWE ADIDASY



Mam takie wspomnienie z podstawówki:

06 lipca 2014

7 RZECZY ZA KTÓRE KOCHAM TO MIASTO + CO WARTO ZOBACZYĆ W WARSZAWIE?

 

1. Za lato nad Wisłą. 

Zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie sytuację... 


26 czerwca 2014

MOGĘ WSZYSTKO || ŁOSOSIOWA SUKIENKA



O 7.00 do mojej świadomości z impetem przedziera się wibrujący dźwięk budzika, nie jakaś tam miła melodyjka, tylko brzęk, przeszywający każdą tkankę pogrążonego w innym wymiarze ciała. Przepędza spod powiek słodkie resztki onirycznego snu i nakazuje zwlec się z ciepłego łóżka. Znacie to? Zrywam się na nogi. Szybki prysznic. Szybkie szczotkowanie. Szybka zielona herbata. I szybka przebieżka, bynajmniej nie po bieżni. Potem tusz, róż i błyszczyk. Na koniec skok do szafy. Może total black look? Albo jakieś podarciuchy? Hmm, innym razem. Dziś będą pastele. I pikowane trampki. Wygodnie. Letnio. Dziewczęco. Chwytam klucze, łapię torbę.